Koń prawdę Ci powie … czyli warsztaty z końmi dla ludzi biznesu jako metoda na skuteczną naukę i intensywny rozwój osobisty.

Wywiad z certyfikowanym trenerem edukacji dorosłych z udziałem koni.

Z Dorotą Jakubowską – Kurzec spotkaliśmy się w pięknej, malowniczej scenerii Wierzbowego Ranczo w Budach Michałowskich, gdzie Dorota prowadzi swoje niezwykłe warsztaty. Postanowiliśmy porozmawiać z nią o jej pracy coacha i trenera HAE (Horse Assited Education) – pracy szkoleniowej z włączeniem koni.

DSC00351
Dorota Jakubowska-Kurzec w trakcie warsztatu.

Pytanie od Autonomii: Na czym polega praca szkoleniowa z końmi? W jaki sposób różni się od „zwykłego” szkolenia?

Dorota Jakubowska-Kurzec: Praca z końmi to wyjątkowe doświadczenie. Inne niż tradycyjne szkolenie, przede wszystkim dlatego, że uczestnik pracuje głęboko ze swoją postawą. Ma niezwykłą możliwość, aby wyruszyć w podróż z samym sobą, przyjrzeć się swoim automatyzmom, reakcjom, przekonaniom, postawom – i ma realną szansę od razu stanąć z nimi do pracy. To szkolenie to tak naprawdę spotkanie z niezwykłymi trenerami – końmi, które odbywa się poza salą szkoleniową – na wybiegu otwartym lub zamkniętym, w zależności od pogody i pory roku. Warto zaznaczyć, że do pracy z końmi nie jest wymagane uprzednie doświadczenie z tymi zwierzętami, a w trakcie warsztatów nie dosiadamy koni.

DSC00300 (2)
Początek warsztatu – oswajamy się z końmi.
Na zdjęciu Lucyna Ławniczak, Dyrektor Zarządzająca Autonomia Consulting z koniem Walusiem.

Pytanie od Autonomii: Mówiłaś, że uczestnicy „uczą się od koni nowej jakości” – na czym polega ta „nowa jakość” i czego właściwie można nauczyć się od koni?

Dorota Jakubowska-Kurzec: Od koni uczymy się (czasem na nowo!) autentyczności. Koń jest zwierzęciem, które komunikuje się z naszym prawdziwym „JA”. Nie interesują go nasze maski, jakie zakładamy na różne okoliczności, nie jest podatny na nasze świadome bądź nieświadome próby wywierania na niego wpływu. Nie interesują go nasze przekonania, ograniczenia, co wypada, co powinno się robić, a czego nie. Zwierzę reaguje na autentyczność, która jest w nas. Koń daje prostą informację zwrotną na temat tego, na ile jesteśmy spójni w zakresie zachowań i emocji – wbrew pozorom nie reaguje na nasze słowa. Koń pokazuje nam, jak być spójnym wewnętrznie, uczy nas szacunku, a także pokory. Pokazuje nam też nasz prawdziwy styl przywództwa, komunikacji – sposobu, w jaki egzekwujemy zadania, stawiamy granice, budujemy relacje czy współpracujemy w zespole. To często jest ujawniane w bardzo prosty, a jednocześnie dosadny sposób: koń może w ogóle nie wykonywać naszych poleceń, albo też podążać za nami bez wyraźnego wysiłku z naszej strony. Może zająć się skubaniem trawy, a może uważnie czekać na informacje od nas. Może odejść, położyć się na ziemi, może iść obok nas. Wszystko to, w kontekście zaprojektowanych ćwiczeń sprawia, że zaczynamy szukać realnych rozwiązań dla siebie, dla zespołu z którym pracujemy.

Dorota objaśnia szczegóły ćwiczenia
Dorota objaśnia szczegóły ćwiczenia

Pytanie od Autonomii: Czy możesz powiedzieć parę słów o metodologii HAE – Horse Assisted Education?

Dorota Jakubowska-Kurzec: Koncepcja pracy z końmi powstała około 20 lat temu w Niemczech, dzięki pracy Gerharda i Karin Kerbs, inspirowanych pracą i książką K. F. Hempflinga „Dancing with Horses”. Od 1996 roku metoda została wprowadzona na otwarty rynek, w Polsce popularyzowana jest od 10 lat. Koncepcja metody opiera się na następujących założeniach: ludzie najlepiej uczą się przez doświadczenie, w powiązaniu ze swoimi emocjami; uczą się, jeśli stawiają sobie cele i szukają rozwiązań.
Na warsztatach z końmi zachęcamy do eksperymentowania, do doświadczania i wychodzenia poza swoją strefę komfortu. Sama obecność koni to dla wielu osób przeżycie, a w kontakcie i z informacją zwrotną od koni – niezwykle silne doświadczenie rozwojowe.

DSC00405
Ćwiczenia niekiedy bywają trudne, lecz niezwykle przyjemne – zwłaszcza kiedy koń współpracuje!

Pytanie od Autonomii: Dla kogo szkolenia z końmi są przeznaczone?

Dorota Jakubowska-Kurzec: Warsztaty z końmi przeznaczone są dla każdej grupy zawodowej, szczególnie dla osób, które chcą wyjść poza ramy tradycyjnych szkoleń, szukają inspiracji i nowatorskiego podejścia. To też kolejny krok rozwojowy dla tych, którzy mimo wielu szkoleń czują, że jest dla nich jeszcze obszar do rozwoju.
To spotkanie dla tych, którzy nie boją się wyzwań, mają odwagę stanąć „twarzą w twarz” ze swoim „prawdziwym ja” i przyjąć każdą informacją zwrotną – jakakolwiek by ona nie była.
Warsztat z końmi to możliwość uzupełnienia programów rozwojowych z zakresu umiejętności miękkich (i nie tylko) o pogłębiony obszar pracy z postawą.
Jest to doskonałe narzędzie pracy dla zespołów, zarządów, sukcesorów, talentów, osób zagrożonych wypaleniem zawodowym, a także sposób na indywidualny rozwój (możliwa jest także praca „jeden na jeden” – uczestnik pracuje wówczas samodzielnie, z koniem i facylitatorem).

Ćwiczenia z końmi to często proste polecenia - krótkiego spaceru ze zwierzęciem, przejścia przez przeszkody, itp.
Ćwiczenia z końmi to często proste polecenia – krótkiego spaceru ze zwierzęciem, przejścia przez przeszkody, itp.


Pytanie od Autonomii: Jaka wg Ciebie jest wartość w korzystaniu z takiej formy pracy? Masz jakieś własne, osobiste doświadczenia w tej kwestii, obserwacje na temat tego, co to daje ludziom?

Dorota Jakubowska-Kurzec: Wartość pracy z końmi polega przede wszystkim na tym, że ludzie sami dochodzą do własnych, ważnych dla siebie wniosków, bez żadnego nauczania i narzucania ze strony trenera. Uczestnicy warsztatów najczęściej wychodzą głęboko poruszeni. To, co zalecam uczestnikom swoich warsztatów to aby wzmacniać te refleksje, wnioski i doświadczenia po warsztacie o konkretne działania w codziennym życiu, zgodnie z zasadą 10-20-70 (10% – formalne formy rozwojowe, szkolenia, warsztaty, studia, 20% – informacja zwrotna od szefów, nauka od mentorów, kolegów, 70% – codzienna praca własna).

Wiele osób podchodzi z rezerwą do tej formy rozwojowej, z wieloma pytaniami o jej efektywność – po jej wypróbowaniu doceniają trafność wniosków i głębię indywidualnych refleksji, które stanowią podstawę do realnych wdrożeń w codziennej pracy i codziennym życiu (nie wspominając o wspaniałej pamiątce w postaci zdjęć i filmów!)

              

DSC00350 (2)
Na koniec warsztatu aż trudno się rozstać…


Pytanie od Autonomii:
Co najczęściej mówią ludzie w podsumowaniu warsztatów? Możesz podać jakieś przykłady?

Widzę teraz, że nie mam już odwrotu, muszę się za siebie wziąć.

Zobaczyłem, jak bardzo nadużywałem władzy, dawno tak mocno sobie tego nie uświadomiłem.

To było niezwykłe doświadczenie, pełne magii, a ja wiem, nad czym chcę pracować.

 Zobaczyłam dość, by wiedzieć, co dalej zrobić.

Niesamowite było to, jak w punkt były warsztatowe pytania po pracy z koniem – nic tylko brać się do pracy ze swoją umiejętnością stawiania granic, teraz to widzę jak na dłoni.

 

Od Autonomii: Dziękujemy za rozmowę! Życzymy satysfakcji z dalszej trenerskiej pracy i wielu poruszonych uczestników!

Dorota Jakubowska-Kurzec: Dziękuję, a Klientów Autonomia Consulting zapraszam do udziału w moich warsztatach:)

Jeśli zainteresowała Cię ta metoda pracy, skontaktuj się z nami w sprawie szczegółów:
Joanna Różańska, j.rozanska@autonomia-consulting.pl, kom. 607 831 067

Więcej informacji na temat pracy Doroty Jakubowskiej-Kurzec przeczytasz w zakładce Nasz Zespół.

Opublikowano w kategorii Myśli

Czym jest coaching, czyli o rozwoju w biznesie

Coaching jest prostą i efektywną metodą rozwoju osobistego i zawodowego, którego celem jest samodoskonalenie osoby korzystającej z coachingu – jej funkcjonowania w miejscu pracy i poza nim, głównie poprzez odkrywanie indywidualnego potencjału, uświadamianie możliwości, wzmacnianie mocnych stron, podniesienie i lepsze wykorzystanie już posiadanych kompetencji, zmianie perspektywy i poszerzeniu świadomości (Klienci coachingu mówią: „teraz rozumiem, jak to działa”, „widzę zdecydowanie więcej”, „zupełnie inaczej do tego podchodzę”, „uświadomiłem sobie coś bardzo ważnego…”, „zdałem sobie sprawę, że…”)

Coaching zajmuje się teraźniejszością – tym co dzieje się tu i teraz – oraz zwiększeniem efektywności w przyszłości (co ma być, co ma się stać?). Z coachingu korzystają osoby, które nie odczuwają znaczących braków i dyskomfortu w życiu, nie mają jakichś bardzo poważnych problemów emocjonalnych czy zawodowych, wręcz przeciwnie – chcą pozytywnie wzmocnić efekty swoich działań, chcą autentycznie dotrzeć do swoich talentów, w pełni je wykorzystywać a przez to realizować wyznaczone cele i osiągać upragnione rezultaty (zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym).

Moda na coaching przyszła do nas ze Stanów Zjednoczonych, gdzie coach (w dosłownym tłumaczeniu z ang. „trener”) motywuje drużynę sportową, by osiągała wyznaczony cel i zwycięstwo w meczu lub rywalizacji sportowej. W biznesie coach raczej współpracuje niż tylko pracuje z Klientem: zatem bardziej pomaga mu się zmotywować, niż go motywuje. W partnerskiej relacji coachingowej to Klient jest ekspertem na temat samego siebie i swojego doświadczenia – coach jedynie wspiera i pomaga w osobistych odkryciach, najczęściej poprzez aktywne słuchanie i stawianie odpowiednich pytań, doprowadzając nas do samodzielnego znalezienia odpowiedzi i wypracowania własnych rozwiązań.  Uwaga! Coach nie będzie wystawiał diagnoz, naprawiał, namawiał, narzucał rozwiązań, kazał coś robić, dawał rad, nie będzie też przekazywał swojej wiedzy – w kontekście zgłaszanych przeszkód, braków, ograniczeń będzie się przede wszystkim starał zwrócić uwagę na zasoby,  dostępne możliwości. Efektem takiej pracy jest wspólne opracowanie planu zmian na (jeszcze) lepsze. W końcu…lepsze jest wrogiem (tylko) dobrego….!;)

Coaching to metoda, która zakłada, że na nasze zachowania ma wpływ więcej czynników niż tylko wiedza i umiejętności. Istotne są: system przekonań i poglądów, nawyki w myśleniu i działaniu, hierarchia wartości, poczucie tożsamości, odczuwanie równowagi pomiędzy życiem osobistym i zawodowym. Każdy z wymienionych wyżej czynników może podnieść lub obniżyć efektywność naszej pracy – podobnie jak sposób, w jaki zarządzamy naszymi emocjami i budujemy relacje z innymi ludźmi. Coaching jest pomocny w odkrywaniu przyczyn, leżących u podstaw tych zachowań, które chcemy zmienić. Jest to punkt wyjścia do wypracowywania nowych rozwiązań, a proces ten prowadzi do pozytywnych, pożądanych zmian.

Do fundamentalnych zasad coachingu należą:
•    Coaching jest partnerstwem pomiędzy Coachem, a Klientem, które realizuje się w rozmowach w ramach zaplanowanych spotkań coachingowych (sesji); nie jest terapią, mentoringiem, nauczaniem czy też pouczaniem, nie jest też szkoleniem;
•    Coaching koncentruje się na celach, które wybierają Klienci (w coachingu biznesowym – są to cele uzgodnione z firmą);
•    Zadaniem Coacha nie jest rozwijanie kompetencji merytorycznych Klienta (uczenie go i dawanie mu rad) – zadaniem Coacha jest wspieranie Klienta w dążeniu do osobistego oraz zawodowego rozwoju, w ramach organizacji dla której Klient pracuje.

Pewną odmianą coachingu biznesowego jest Executive Coaching, czyli coaching kadry zarządzającej, prowadzony w celu polepszenia sposobu podejmowania decyzji strategicznych i zdolności przywódczych. Jest procesem rozwoju kompetencji menedżerskich, dostosowanych do indywidualnych potrzeb i oczekiwań Klienta. Executive coaching zapewnia ukierunkowaną na Klienta formę współpracy – Klient ma za zadanie osiągnąć jak najwyższy stopień swoich umiejętności i kompetencji w kontekście postawionych przed nim celów zawodowych. Klient w trakcie Excutive coachingu rozszerza perspektywę dotychczasowych sposobów zarządzania. W wyniku procesu coachingu powstaje i jest realizowany zindywidualizowany plan działań, który ma na celu wyznaczenie konkretnych kroków prowadzących do spodziewanej zmiany. A realizacja planu działań, wdrożenia w życie… spoczywają na Kliencie.

Beata Dranikowska, coach ACC ICF

http://www.dreamstime.com/-image23647269

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł i chcesz dowiedzieć się więcej o coachingu biznesowym – skontaktuj się z nami!
j.rozanska@autonomia-consulting.pl / tel. 607 831 067

Opublikowano w kategorii Myśli

Warto uczyć się od najlepszych!

Google dzieli się strategią osiągania sukcesu. Jest krótka:

  1. Nie celuj wysoko – lecz jeszcze wyżej. – pozostawię bez komentarza.
  2. Ucz się na błędach – ale szybko o nich zapominaj. Niepowodzenia są traktowane jako nieodłączny element późniejszych sukcesów, a nawet ich fundament.

Oczywiście. Przecież „porażka to tylko przystanek na drodze do sukcesu”. W Google „porażkom warto poświęcić więcej uwagi tylko w sytuacji, gdy mogą okazać się odskocznią do nowych pomysłów. Według filozofii Google znacznie ważniejsze od „posiadania wiedzy” jest „nieustanne uczenie się”. Bo w ciągle zmieniającym się otoczeniu – technologicznym, rynkowym i społecznym – jedyną słuszną strategią jest nieustannie zmienianie strategii.” Trudno się nie zgodzić, organizacja ucząca się, „uciekająca do przodu” zdaje się być jedyną pewną opcją. Nadal jednak nie przekonuje mnie niewyciąganie wniosków z porażek. Osobiście polecam model OAPD: mam wątpliwości co do świadomego nierozpamiętywania błędów. Analiza faktów to element procesu uczenia się, obojętnie czy to błędy, czy sukcesy – dają podstawę do korekty planu działania.

Trzeci, ostatni filar sukcesu to:

  1. Dane, dane i jeszcze raz dane. Czyli rzetelna informacja najcenniejszą walutą.

Dlaczego podoba mi się ten model? Bo promuje proaktywne poszukiwanie Nowego. Bezustannie.
Niech podsumowaniem będzie ulubiony fragment filmu dla dzieci. Swoją drogą w takich czasach żyjemy, że w kinematografii dziecięcej coraz więcej pozycji mądrych i ambitnych, co nie znaczy, że nudnych. Oto przykład.

Joanna Różańska

Opublikowano w kategorii Myśli

„Piąta dyscyplina” Petera Senga o kolektywnym myśleniu

Dzieło Senga promuje ideę organizacji uczących się. Mówi o zarządzaniu, przywództwie, archetypach systemowych i  systemach myślowych. Pozycja godna polecenia, czytam skwapliwie. I nagle znajduję tam takie zdanie: „Teoria kwantowa sugeruje, że wszechświat jest niepodzielną całością, chociaż w większej skali może być w sposób przybliżony traktowany jako możliwy do podzielenia  na odrębnie egzystujące części.” David Bohm, fizyk kwantowy – teoretyk.

 „Odrębnie egzystujące części” !!! Pozornie odrębnie! Żegnaj indywidualizmie! Witaj wspólnoto!

OK. – i co dalej? Dalej jest jeszcze ciekawiej, aczkolwiek to już czysta implikacja. Bohm rozciąga ideę kwantowej jedności na procesy intelektualne człowieka, tłumaczy efekt synergii, twierdząc, że myślenie jest „zjawiskiem przede wszystkim kolektywnym”. Oooooooooooooooo?! Przecież żyjemy w kulturze indywidualizmu, a tu kolektywizacja myśli?!
I dalej: „Podobnie jak w przypadku elektronów, musimy patrzeć na myśl jak na zjawisko systemowe, wynikające ze sposobu, w jaki działamy i prowadzimy dyskurs z innymi ludźmi.”  Czy to znaczy, że mamy wziąć odpowiedzialność za wszystko, co robimy (mówimy/ myślimy)?! No to już chyba przesada ;).

Może jednak warto? Wtedy wszystko do siebie idealnie pasuje.

Dlatego w Biblii jest mowa o pomieszaniu języków podczas budowania wieży Babel jako o wielkiej tragedii.

Dlatego ludzie pierwotni, może bardziej pierwotni niż Biblia (choć współcześni) potrafią porozumiewać się między sobą bez słów, mogą rozmawiać z człowiekiem nie władającym ich językiem albo kierować zwierzętami (pisze o tym Wojciech Cejrowski w „Gringo wśród dzikich plemion”).

Dlatego tak dużo  tragedii ludzkich wynika z prostych  nieporozumień. (Bohm to tłumaczy tak: (…) kiedy w toku dialogu pojawia się konflikt, uczestnicy na ogół zdają sobie sprawę, że powstało napięcie, ale że wynika ono z ich myśli. To nasze myśli i sposób, w jaki się ich trzymamy, pozostają w konflikcie, nie my.  Z chwilą, gdy ludzie dostrzegają uczestniczącą naturę swoich myśli, zaczynają się od nich oddzielać. Zaczynają więc przybierać postawę twórczą, mniej reaktywną w stosunku do własnych myśli.”). Niestety nie podzielam optymizmu autora. Ten dystans do własnych myśli jest mi znany z pism mistyków jak Tolle, de Mello czy Jäger, ale jakże trudny do praktykowania. Byron Katie zrobiła z tego nawet metodę pracy z przekonaniami The Work. Jednak dla większości bardzo trudno jest dystansować się do własnych myśli i świadomie wybierać tylko te, które służą realizacji celu. Może przyczyna tkwi w celu? W naszym świecie indywidualizm rozrósł się do monstrualnych rozmiarów i jakże często na stosie podsycanym  autokreacją i obroną własnych racji giną rewolucyjne dla ludzkości rozwiązania – efekty pracy zespołów.

Wracając do Bohma – „(…)musimy patrzeć na myśl jak na zjawisko systemowe, wynikające ze sposobu, w jaki działamy i prowadzimy dyskurs z innymi ludźmi„. A dyskurs to dyskusja lub dialog. Kiedy te formy prowadzą do kolektywnego myślenia, w wyniku którego powstaje nowa, wspólna wartość intelektualna?

W dyskusji chodzi o wygraną (ja mam rację). Bohm wysuwa zastrzeżenia, co do możliwości porozumienia się, gdy wszystkim zależy przede wszystkim na zwycięstwie. A jednak i w dyskusji można osiągnąć pełnię porozumienia, synergię myślenia i … obopólne zwycięstwo. Dzieję się to wtedy, gdy respektujemy zasadę win-win. Zasadę nie bez kozery  promowaną przez  Covey`a jako podstawę do osiągnięcia mistrzostwa publicznego.

W dialogu … „celem dialogu jest przekroczenie granic rozumienia indywidualnego.” W dialogu ludzie uczestniczą „w puli wspólnego rozumienia” – twoje + moje = nasze. Pięknie to zobrazowano w filmie Cloud atlas, gdy w kontekście tworzenia utworu muzycznego młody kompozytor mówi do swojego Mistrza: „to niemożliwe, aby coś tak wspaniałego nazwać „twoje” bądź „moje”. To nasze”.

No właśnie. Wielkie możliwości tkwią w zespole. Nadzieja w dialogu. Ze słuchaniem empatycznym koniecznie. Ale to już temat na odrębny artykuł.

Joanna Różańska

W artykule wykorzystałam cytaty z książek:

  • Stephan Covey, 7 nawyków skutecznego działania
  • Peter Senge, Piąta dyscyplina
  • David Bohm, The Special Theory of Relativity za Peter Senge,  Piąta dyscyplina

Opublikowano w kategorii Myśli

Senge o przywództwie

Krótki cytat z Senga, Piąta dyscyplina
Podstawowa zasada przywództwa jest prosta: trzeba być wzorem. Lider musi się więc zaangażować we własne mistrzostwo osobiste. Mówienie o mistrzostwie osobistym może podziałać na ludzką wyobraźnię, ale czyny zawsze przemawiają mocniej niż słowa. Najskuteczniej można poprzeć innych w ich dążenia do mistrzostwa osobistego, traktując serio swoje własne dążenie do niego.

Jakże inaczej mógł zdefiniować przywództwo Senge, autor książki o myśleniu systemowym. Przywódca jest elementem systemu; by system działał dobrze, przywódca musi pełnić perfekcyjnie swoją rolę. A ponieważ nie istnieje coś takiego jak stan perfekcyjny, jego rolą jest dążenie do mistrzostwa. Pokorne, zdyscyplinowane dążenie (do prawdy) jest mistrzostwem samym w sobie.

Joanna Różańska

Opublikowano w kategorii Myśli

O Teorii Ograniczeń inaczej

Rozwój polega na tym, że nieliczni przekonują wielu. Nowe myśli muszą się gdzieś pojawić, zanim będą mogły stać się poglądami większości.

Frederic August von Hayek, Konstytucja wolności

Zainspirowała mnie myśl Federica von Hayek, pocieszyła. Bo przekonywanie o możliwości rozwoju nie jest łatwą sprawą. To nie tylko kwestia argumentów czy mówienia językiem korzyści. Jakże często słyszę od decydentów organizacji: Specyfika naszej firmy jest tak skomplikowana, że żadna zewnętrzna firma nie zdoła nas zrozumieć, a co dopiero nam pomóc. Nic bardziej mylnego. Z dystansu i bez emocji widzi się nieporównywalnie więcej. To z kolei mi wydaje się takim truizmem, że aż wstyd o tym pisać.

Dystans – bezcenna zasada również w podejściu do samego siebie, propagowana stale przez mistyków: nie bierz siebie aż tak bardzo serio. Eckhart Tolle

TOC  ujęła mnie podejściem do rzeczywistości. Pozwala na rozwój, ba rozkwit organizacji. Wymaga ogromnej pracy, bo u podstaw jej filozofii leży imperatyw: Nie myśl, że wiesz.

Nie myśl, że wiesz jak usprawnić organizację. Nie myśl, że znalazłeś wszystkie sprzeczności i wąskie gardła. Pozostań czujny, nie trać dystansu. Wtedy znajdziesz rozwiązanie. Dobre aż do momentu, gdy trafisz na kolejną sprzeczność.

To jest rozwój.

Joanna Różańska

 

 

Opublikowano w kategorii Myśli

Wolność wyboru. Wiara w Naturalną prostotę.

Natura valde simplex est et sibi consona.
Natura sama w sobie jest prosta i harmonijna. Izaak Newton

Według Goldratta (a wcześniej Newtona) światem rządzi prostota. Sprowadza się to do tezy, że całą rzeczywistością, każdą jej cząstką rządzi bardzo niewiele elementów, a każdy konflikt da się wyeliminować. Konflikt rozumiany jest tu jako sprzeczność.  Że zaś sprzeczności nie istnieją, a jedynie wynikają z fałszywych założeń, ergo każdy konflikt jest rozwiązywalny poprzez usunięcie nieprawdziwego założenia.

Prawda, że proste? 🙂 To może od innej strony:

Chcesz żyć pełnią życia? Spójrz na rzeczywistość z dystansu, nałóż filtr prostoty, harmonii i odpowiedzialności. Goldratt nazywa trzy przeszkody na drodze do życia w pełni – obojętne czy mamy na myśli życie osobiste, czy na poziomie organizacji:

  • postrzeganie rzeczywistości jako złożonej
  • postrzeganie konfliktów jako nierozwiązywalnych
  • tendencję do obwiniania innych.

Poszukiwanie winnego – kozła ofiarnego – kieruje uwagę na manowce. Wzięcie całkowitej odpowiedzialności uwalnia energię wkładaną w obwinianie i pozwala odnaleźć nieprawdziwą przesłankę – źródło konfliktu. Po ich usunięciu rzeczywistość przez chwilę jest Prosta i Harmonijna. Do momentu, gdy znów zaczynamy obwiniać, tworząc konflikty…

Joanna Różańska

Opublikowano w kategorii Myśli

W poszukiwaniu czasu

Zarządzanie sobą w czasie

Umysł jak woda. Tak swobodny, że oddaje się bieżącemu działaniu bez reszty, osiągając maksymalną moc. To cel metody GTD.
Aby usunąć z myśli wszystko, co przeszkadza w pracy autor metody, David Allen, stworzył system gromadzenia, przechowywania i cyklicznego przeglądania informacji . System ma pod kontrolą wszystkie sprawy i niejako podsuwa kolejne, którymi trzeba się zająć. Wymusza oszczędzanie czasu na różne sposoby. Np. zasada podejmowania natychmiastowej decyzji (czyli kolejnego kroku w danej sprawie), zasada jednokierunkowego ruchu spraw w skrzynce spraw przychodzących czy zadania dwuminutowe do wykonania zaraz.
Efektywne wykorzystanie czasu niejedno ma imię. Organizacja pracy, porządek, plan dnia – to konwencjonalne skojarzenia dotyczące zarządzania sobą w czasie. Allen zauważa znaczenie dobrego samopoczucie. Aby nie zaprzątać umysłu negatywnymi myślami, trzeba wywiązywać się z umów z samym sobą. A jest tym realizowanie przyjętych zobowiązań w umówionych terminach.
Jednak clou metody GTD jest myślenie w kategoriach rezultatu. To podstawowy priorytet porządkowania spraw przychodzących i całego planowania. Zakończę cytatem:

Istnieje wiele inspirujących źródeł uczących myślenia w wyższych kategoriach celu, wartości i wizji, i jeszcze więcej zwykłych narzędzi do zarządzania przyziemnymi detalami, jak (…) spotkania i listy zakupów. Światu brakuje jednak praktyk, które odnosiłyby się do obu tych kategorii i wiązałaby je ze sobą.
Getting Things Done
David Allen

Opublikowano w kategorii Myśli

Zaczynaj z wizją końca

Nawyk drugi wydaje mi się prostszy niż proaktywność: Planuj, zanim coś zrobisz. Covey  podaje prosty przepis na planowanie. Zwraca uwagę na narzędzie, które wszyscy mamy, ale nie korzystamy z niego do realizacji celów życiowych: wyobraźnia. Pisze tak: wszystko tworzy się dwa razy. Najpierw w umyśle – to pierwszy proces tworzenia, potem fizycznie – i to jest drugi proces tworzenia.  Całkowity wpływ masz tylko na ten pierwszy. O ile nawyk proaktywności mówi: jesteś programistą, to nawyk wizji końca nakazuje: napisz program. Jaki program napiszesz (w wyobraźni), taka rzeczywistość się ziści. Oczywiście pisząc program, bazuje się na danych rzeczywistych. Nie ma co wyobrażać sobie, że jesteś dwudziestoletnią Mulatką, skoro jesteś czterdziestoletnia Słowianką :) – szkoda na to czasu (Chociaż warto pamiętać casus Michela Jacksona :) ). Można wyobrażać sobie rzeczy niestworzone, ale po co marnować czas? Lepiej pamiętać o ograniczeniach narzędzia. Rzeczywistość niesie ze sobą konkrety, które są poza naszym wpływem, więc im lepiej przygotuje się swój program, tym większe prawdopodobieństwo sukcesu.

Jak napisać dobry program?

  1. Trzymaj się własnych zasad. Mamy  w umyśle mnóstwo schematów myślowych otrzymanych w dzieciństwie od naszych najbliższych.  To przekonania, część z nich ułatwia życie, część jednak ogranicza np. przekonanie wspólne wielu ludziom: mam słabą pamięć
  2. Stwarzaj swój świat według tych zasad. Za pomocą wyobraźni. Zaprzęgnij marzenia na potrzeby stwarzania swojej rzeczywistości. Wizualizacja i afirmacja doskonale wspomagają proces stwarzania. Mądrze je przygotuj, a potem trenuj. Warto przy tym pamiętać, że każda kreacja się ziści, i ta dobra, i ta zła.

Reasumując: Pracuj lewą półkulą – napisz program od początku do końca. Potem zaprzęgnij prawą półkulę do pracy – wzbogać program, tchnij w niego życie. Niech twoja wizja brzmi, pachnie, ma fakturę, jest kolorowa i ruchoma. Wrzuć emocje, mocne emocje – radość, miłość, zadowolenie – utrwalą wizję. Na koniec przygotuj afirmację, podziała jak katalizator. I powtarzaj, trenuj! Chcesz mieć mięśnie do zmian swojej rzeczywistości? – Więc trenuj!

Opublikowano w kategorii Myśli

O proaktywności inaczej. Przypowieścią.

Do mędrca przyszedł człowiek. Był rozgoryczony.
– Nic mi się nie udaje. Mam nędzną pracę, szef mnie nie docenia. Moje dzieci kłócą się całymi dniami, nie można w domu wytrzymać. Żonę kocham, ale usta jej się nie zamykają  …
Pewnie mówił by jeszcze długo, ale mędrzec skrył się do chaty. Zaintrygowany i trochę dotknięty tym mężczyzna poszedł za nim. Wewnątrz na ogromnym piecu gotowały się trzy garnki.  Mędrzec wkładał właśnie do jednego z nich marchew, do drugiego jajko, do trzeciego wsypał ziarna kawy. Mężczyzna spojrzał pytająco na mędrca, ale ten milczał. Podał gościowi kubek gorącej wody. Po jakimś czasie zdjął z pieca garnki i postawił przed mężczyzną. Buchnęło gorącem, kiedy odkrył pokrywki i wyjął na talerz marchew i jajko, a do dzbanka nalał kawę.
Spojrzał na mężczyznę i zapytał: – Co widzisz?
– Marchew, jajko i dzbanek z kawą – odpowiedział ten z rozbawieniem, wskazując dłonią nazywane rzeczy.|
– Dobrze! – mędrzec wszedł w rolę, ale zaraz spoważniał. – Dotknij marchew.
Mężczyzna wziął marchew do ręki. – Ble – rozgotowane warzywo spłynęło z powrotem na talerz, pozostawiając na dłoni mężczyzny maziowate farfocle. Z obrzydzeniem wytarł ręce w spodnie.
– A co z jajkiem? Masz, zjedz je! – mędrzec rzucił do mężczyzny gorące jeszcze jajko. Mężczyzna obrał je, parząc sobie palce. Jajko było ugotowane na kamień. Z dawnej delikatności nic nie zostało, było suche i drapało w gardło. Mężczyzna rozejrzał się za czymś do popicia.
– Kawy? – mędrzec rozlał napój do dwóch filiżanek. Dom napełnił boski zapach. Obaj spróbowali równocześnie i równocześnie na ich twarzach zagościł zachwyt.
– Nie jesteś marchwią ani jajkiem, ani ziarenkami kawy. Masz wybór, jak zareagujesz na problemy równie trudne, jak wrzątek dla tych tu rzeczy. Możesz się rozkleić jak marchew, choć wydajesz się twardy. Może twoje serce stwardnieć od problemów ponad ludzkie siły, choć jesteś dobrym człowiekiem…
– Ale mogę też zmienić moje życia, tak jak kawa zmieniła wodę – mężczyzna wyprostował się i twarz mu pojaśniała. Wstał do wyjścia. Mędrzec wstał również. – Weź kilka i noś w kieszeni. – Na wyciągniętej dłoni mędrca leżało kilka brązowych ziarenek. – Jak będzie ci źle i stracisz wiarę w siebie, potrzymaj je chwilę w dłoni. Niech ci przypomną, jaką mają moc. Twoja  –  mędrzec uśmiechnął się do swojego gościa – jest tysiąckrotnie większa.

 

[Przeredagowane na podstawie opowieści krążącej po internecie.]

Opublikowano w kategorii Myśli