„Piąta dyscyplina” Petera Senga o kolektywnym myśleniu

Dzieło Senga promuje ideę organizacji uczących się. Mówi o zarządzaniu, przywództwie, archetypach systemowych i  systemach myślowych. Pozycja godna polecenia, czytam skwapliwie. I nagle znajduję tam takie zdanie: „Teoria kwantowa sugeruje, że wszechświat jest niepodzielną całością, chociaż w większej skali może być w sposób przybliżony traktowany jako możliwy do podzielenia  na odrębnie egzystujące części.” David Bohm, fizyk kwantowy – teoretyk.

 „Odrębnie egzystujące części” !!! Pozornie odrębnie! Żegnaj indywidualizmie! Witaj wspólnoto!

OK. – i co dalej? Dalej jest jeszcze ciekawiej, aczkolwiek to już czysta implikacja. Bohm rozciąga ideę kwantowej jedności na procesy intelektualne człowieka, tłumaczy efekt synergii, twierdząc, że myślenie jest „zjawiskiem przede wszystkim kolektywnym”. Oooooooooooooooo?! Przecież żyjemy w kulturze indywidualizmu, a tu kolektywizacja myśli?!
I dalej: „Podobnie jak w przypadku elektronów, musimy patrzeć na myśl jak na zjawisko systemowe, wynikające ze sposobu, w jaki działamy i prowadzimy dyskurs z innymi ludźmi.”  Czy to znaczy, że mamy wziąć odpowiedzialność za wszystko, co robimy (mówimy/ myślimy)?! No to już chyba przesada ;).

Może jednak warto? Wtedy wszystko do siebie idealnie pasuje.

Dlatego w Biblii jest mowa o pomieszaniu języków podczas budowania wieży Babel jako o wielkiej tragedii.

Dlatego ludzie pierwotni, może bardziej pierwotni niż Biblia (choć współcześni) potrafią porozumiewać się między sobą bez słów, mogą rozmawiać z człowiekiem nie władającym ich językiem albo kierować zwierzętami (pisze o tym Wojciech Cejrowski w „Gringo wśród dzikich plemion”).

Dlatego tak dużo  tragedii ludzkich wynika z prostych  nieporozumień. (Bohm to tłumaczy tak: (…) kiedy w toku dialogu pojawia się konflikt, uczestnicy na ogół zdają sobie sprawę, że powstało napięcie, ale że wynika ono z ich myśli. To nasze myśli i sposób, w jaki się ich trzymamy, pozostają w konflikcie, nie my.  Z chwilą, gdy ludzie dostrzegają uczestniczącą naturę swoich myśli, zaczynają się od nich oddzielać. Zaczynają więc przybierać postawę twórczą, mniej reaktywną w stosunku do własnych myśli.”). Niestety nie podzielam optymizmu autora. Ten dystans do własnych myśli jest mi znany z pism mistyków jak Tolle, de Mello czy Jäger, ale jakże trudny do praktykowania. Byron Katie zrobiła z tego nawet metodę pracy z przekonaniami The Work. Jednak dla większości bardzo trudno jest dystansować się do własnych myśli i świadomie wybierać tylko te, które służą realizacji celu. Może przyczyna tkwi w celu? W naszym świecie indywidualizm rozrósł się do monstrualnych rozmiarów i jakże często na stosie podsycanym  autokreacją i obroną własnych racji giną rewolucyjne dla ludzkości rozwiązania – efekty pracy zespołów.

Wracając do Bohma – „(…)musimy patrzeć na myśl jak na zjawisko systemowe, wynikające ze sposobu, w jaki działamy i prowadzimy dyskurs z innymi ludźmi„. A dyskurs to dyskusja lub dialog. Kiedy te formy prowadzą do kolektywnego myślenia, w wyniku którego powstaje nowa, wspólna wartość intelektualna?

W dyskusji chodzi o wygraną (ja mam rację). Bohm wysuwa zastrzeżenia, co do możliwości porozumienia się, gdy wszystkim zależy przede wszystkim na zwycięstwie. A jednak i w dyskusji można osiągnąć pełnię porozumienia, synergię myślenia i … obopólne zwycięstwo. Dzieję się to wtedy, gdy respektujemy zasadę win-win. Zasadę nie bez kozery  promowaną przez  Covey`a jako podstawę do osiągnięcia mistrzostwa publicznego.

W dialogu … „celem dialogu jest przekroczenie granic rozumienia indywidualnego.” W dialogu ludzie uczestniczą „w puli wspólnego rozumienia” – twoje + moje = nasze. Pięknie to zobrazowano w filmie Cloud atlas, gdy w kontekście tworzenia utworu muzycznego młody kompozytor mówi do swojego Mistrza: „to niemożliwe, aby coś tak wspaniałego nazwać „twoje” bądź „moje”. To nasze”.

No właśnie. Wielkie możliwości tkwią w zespole. Nadzieja w dialogu. Ze słuchaniem empatycznym koniecznie. Ale to już temat na odrębny artykuł.

Joanna Różańska

W artykule wykorzystałam cytaty z książek:

  • Stephan Covey, 7 nawyków skutecznego działania
  • Peter Senge, Piąta dyscyplina
  • David Bohm, The Special Theory of Relativity za Peter Senge,  Piąta dyscyplina

Opublikowano w kategorii Myśli

Senge o przywództwie

Krótki cytat z Senga, Piąta dyscyplina
Podstawowa zasada przywództwa jest prosta: trzeba być wzorem. Lider musi się więc zaangażować we własne mistrzostwo osobiste. Mówienie o mistrzostwie osobistym może podziałać na ludzką wyobraźnię, ale czyny zawsze przemawiają mocniej niż słowa. Najskuteczniej można poprzeć innych w ich dążenia do mistrzostwa osobistego, traktując serio swoje własne dążenie do niego.

Jakże inaczej mógł zdefiniować przywództwo Senge, autor książki o myśleniu systemowym. Przywódca jest elementem systemu; by system działał dobrze, przywódca musi pełnić perfekcyjnie swoją rolę. A ponieważ nie istnieje coś takiego jak stan perfekcyjny, jego rolą jest dążenie do mistrzostwa. Pokorne, zdyscyplinowane dążenie (do prawdy) jest mistrzostwem samym w sobie.

Joanna Różańska

Opublikowano w kategorii Myśli