O proaktywności inaczej. Przypowieścią.

Do mędrca przyszedł człowiek. Był rozgoryczony.
– Nic mi się nie udaje. Mam nędzną pracę, szef mnie nie docenia. Moje dzieci kłócą się całymi dniami, nie można w domu wytrzymać. Żonę kocham, ale usta jej się nie zamykają  …
Pewnie mówił by jeszcze długo, ale mędrzec skrył się do chaty. Zaintrygowany i trochę dotknięty tym mężczyzna poszedł za nim. Wewnątrz na ogromnym piecu gotowały się trzy garnki.  Mędrzec wkładał właśnie do jednego z nich marchew, do drugiego jajko, do trzeciego wsypał ziarna kawy. Mężczyzna spojrzał pytająco na mędrca, ale ten milczał. Podał gościowi kubek gorącej wody. Po jakimś czasie zdjął z pieca garnki i postawił przed mężczyzną. Buchnęło gorącem, kiedy odkrył pokrywki i wyjął na talerz marchew i jajko, a do dzbanka nalał kawę.
Spojrzał na mężczyznę i zapytał: – Co widzisz?
– Marchew, jajko i dzbanek z kawą – odpowiedział ten z rozbawieniem, wskazując dłonią nazywane rzeczy.|
– Dobrze! – mędrzec wszedł w rolę, ale zaraz spoważniał. – Dotknij marchew.
Mężczyzna wziął marchew do ręki. – Ble – rozgotowane warzywo spłynęło z powrotem na talerz, pozostawiając na dłoni mężczyzny maziowate farfocle. Z obrzydzeniem wytarł ręce w spodnie.
– A co z jajkiem? Masz, zjedz je! – mędrzec rzucił do mężczyzny gorące jeszcze jajko. Mężczyzna obrał je, parząc sobie palce. Jajko było ugotowane na kamień. Z dawnej delikatności nic nie zostało, było suche i drapało w gardło. Mężczyzna rozejrzał się za czymś do popicia.
– Kawy? – mędrzec rozlał napój do dwóch filiżanek. Dom napełnił boski zapach. Obaj spróbowali równocześnie i równocześnie na ich twarzach zagościł zachwyt.
– Nie jesteś marchwią ani jajkiem, ani ziarenkami kawy. Masz wybór, jak zareagujesz na problemy równie trudne, jak wrzątek dla tych tu rzeczy. Możesz się rozkleić jak marchew, choć wydajesz się twardy. Może twoje serce stwardnieć od problemów ponad ludzkie siły, choć jesteś dobrym człowiekiem…
– Ale mogę też zmienić moje życia, tak jak kawa zmieniła wodę – mężczyzna wyprostował się i twarz mu pojaśniała. Wstał do wyjścia. Mędrzec wstał również. – Weź kilka i noś w kieszeni. – Na wyciągniętej dłoni mędrca leżało kilka brązowych ziarenek. – Jak będzie ci źle i stracisz wiarę w siebie, potrzymaj je chwilę w dłoni. Niech ci przypomną, jaką mają moc. Twoja  –  mędrzec uśmiechnął się do swojego gościa – jest tysiąckrotnie większa.

 

[Przeredagowane na podstawie opowieści krążącej po internecie.]

Opublikowano w kategorii Myśli

7 nawyków raz jeszcze. Nie ostatni.

Często po śmierci ludzi znanych, sięgamy wtórnie po ich dzieła. Tak i ja uczyniłam, z przyjemnością zagłębiając się w 7 nawyków skutecznego działania. I znów się zachwyciłam! A ponieważ Covey pisze: (…) proponowałbym, abyś dokonał przesunięcia paradygmatu własnego zaangażowania w tę książkę – od roli ucznia do roli nauczyciela. Przyjmij postawę „od wewnątrz” i czytaj ze świadomością, że w ciągu 48 h musisz podzielić się tym, czego się nauczyłeś lub przedyskutować to z kimś innym, więc uznałam, że to świetny pretekst. Na tych łamach pozwolę sobie podzielić się swoimi spostrzeżeniami.

 Zmiana paradygmatu to według Coveya podstawa zmiany w ogóle. Długo nie rozumiałam o co chodzi. I nagle wiem, EUREKA! To zmiana perspektywy patrzenia. Metaforycznie – zmiana okularów. Np. z zielonych na brązowe. Albo jakiekolwiek inne. Inaczej widzisz świat w kategoriach postrzegania, zrozumienia i interpretacji. To podstawa podstaw. Jeżeli zmienisz coś „wyżej”, a podstawy pozostaną takie same, zmiana szybko cofnie się jak nagięta witka na drzewie. Przesunięcie paradygmatu to takie głośne, radosne AHA!, gdy zobaczy się coś po raz pierwszy inaczej. Czego wszystkim życzę.

Opublikowano w kategorii Myśli